Mam strasznie depresyjny nastrój :( nie wiem czy to przez tą jesień czy dlatego że czuję jakbym to nie ja panowała nad moim życiem i nad tym co się wydarzy...
Serio. Calutki czas coś się nie udaje. Albo moja mama znalazła zapalniczkę i przesłuchiwała mnie czy palę, albo teraz znalazła acodin i myślała że to amfetamina... boże, ja to musze mieć pecha w życiu.
Jedyne co mi się udało to wczorajszy dzień PÓKI nie wróciłam do domu wieczorem. Po szkole poszłyśmy z laskami na pizzę bo Natalia miała urodziny (z tego dumna nie jestem bo znowu mi dupa urośnie), potem na Promenadę posiedzieć i do Marty robić antyramę dla Natki :) noo i potem poszłam z Julią na zakupy i ogarnęłam jaki telefon chce i albo w tym tygodniu albo w przyszłym idę go kupić i do Gwiazdki będzie sobie leżał :// wróciłam, poszłam z Martą po prezent dla jej chłopaka na imieniny, wróciłam do domu, pograłam w Pingwinki i złapałam doła. I od 19 do 23 sobie płakałam. Chujnia.
Dzisiaj poszłam na 1 lekcje i sie tak źle poczułam ze wróciłam do domu :(
Chyba sobie obejrzę jakiś film. Mama wyszła do cioci na kawę iii jestem sama w domku, leżę w łózku i zamulam :C
Paaaaa <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz